był to żaden straszny zwierz. Nasz bohater raczej nie gryzł nikogo, a jeśli już to z czystej sympatii, za to bardzo lubił spędzać czas ze swymi przyjaciółmi z dżungli i chętnie pomagał im w różnych sprawach. Dzieciom taki tygrys bardzo przypadł do gustu. Niektóre opowiadały też, że widziały nie tego, ale takiego prawdziwego tygrysa w zoo. Po zapoznaniu się z dzisiejszą historią każdy przedszkolak mógł pokolorować naszego dzikiego, ale też wesołego i sympatycznego bohatera.
Kategoria: Filia w Bereście
Czwartek z Panem Kuleczką
Tym razem zapoznaliśmy się z opowiadaniem pt. „Piórko”. Pewnego razu nasi bohaterowie wybrali się do parku. Siedzieli sobie spokojnie na kocu, gdy nagle nie wiadomo skąd pojawiło się małe piórko. Pypeć, Katastrofa i Bzyk-Bzyk postanowili je złapać. Biegali po całej łące i gdy już wydawało się, że je mają ono szybciutko uciekało. W końcu zmęczeni poddali się i usiedli na kocu. W pewnym momencie Pan Kuleczka coś im pokazał. Małe, śliczne piórko zawirowało nad nimi i powoli opadło tuż obok. Nasi bohaterowie stwierdzili wtedy, że chyba tak to jest, że aby zdobyć to czego się bardzo chce, czasem wystarczy po prostu cierpliwie poczekać. Po wysłuchaniu tej historii przystąpiliśmy do części warsztatowej. Dziś malowaliśmy, wycinaliśmy i ozdabialiśmy. W ten sposób każdy stworzył piękne kolorowe piórko według własnego pomysłu.
Spotkanie z Panem Kuleczką
Za nami kolejne czwartkowe spotkanie z Panem Kuleczką w Bibliotece Filii w Bereście, w ramach projektu Partnerstwo dla książki Ja/Ty/My/Czytamy dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. Dziś towarzyszyła nam opowieść pt. „Plaża”. Nasi bohaterowie pewnego dnia wybrali się nad morze, usiedli razem na plaży, słuchali szumu fal i podziwiali jego ogrom. W pewnym momencie Pypeć i Katastrofa zaczęli zastanawiać się dlaczego właściwie morze szumi. Katastrofa stwierdziła, że to oczywiste, szumi bo są fale. Bardziej zainteresowało ją, dlaczego jest takie wielkie, chyba największe. Pan Kuleczka stwierdził jednak, że jest coś większego, i wskazał na niebo. Nasi bohaterowie zamyślili się chwilę. W końcu Pypeć stwierdził, że może morze o tym wie i w takim razie szumi po to, by zwrócić na siebie uwagę. Katastrofa dodała zaś, że chyba jednak szumi, bo po prostu takie jest i gdyby przestało nie byłoby sobą. I znowu wszyscy wsłuchali się w jego falowanie. My dzisiaj postanowiliśmy zrobić sobie własne morze, zwłaszcza że za oknem pogoda w sam raz na plażowanie. Każdy maluch namalował piękne fale, następnie stworzył piaszczystą plażę na której znalazły się piękne kolorowe klapki. W międzyczasie dzieci opowiadały o swoich własnych przygodach nad morzem.
jak dzieci mogą zmieniać świat

Skąd kiedyś brały się ubrania?
Na zajęciach 31 lipca zastanawialiśmy się: „Skąd kiedyś brały się ubrania”. Dziś kupujemy je w sklepie. O tym jak wyglądają, decydują projektanci. Najpierw tworzą projekt, a z niego wykrój, pokazujący jak przyciąć materiał. Niektórzy, aby mieć strój jedyny w swoim rodzaju, korzystają z usług krawca, lub jeśli potrafią, sami go sobie szyją. W dawnych czasach, tak właśnie było. Ludzie musieli sporządzać ubrania samemu. Najpierw trzeba było wytworzyć materiał np. z włókien roślinnych m. in. lnu, konopi, a nawet pokrzyw, lub z sierści zwierząt, czyli z wełny. Materiały były zwykle szorstkie i bure, gdyż często brakowało czasu na barwienie. Takie ubrania były używane aż zmieniły się w łachmany. Na specjalne okazje jednak, nawet chłopi mieli piękne, barwne stroje, zdobione zależnie od regionu, w którym je noszono. Bogaci ludzie natomiast, często zamawiali ubrania za granicą. Zazwyczaj, nawet latem nosili do nich rękawiczki i kapelusze. Po wysłuchaniu dzisiejszej historii, rozmawialiśmy o strojach jakie my najbardziej lubimy, i jakie się nam podobają, następnie zamieniliśmy się w projektantów mody. Korzystając z przygotowanych wzorów, próbowaliśmy stworzyć własne pomysły na stroje na wyjątkowe okazje.
Czy w dawnych czasach istniały książki dla dzieci?
Kolejne wakacyjne spotkanie dla najmłodszych w Bibliotece Filii w Bereście odbyło się wokół tematu: „Czy w dawnych czasach istniały książki dla dzieci?”. Okazało się, że nie. Kiedyś, zanim jeszcze odkryto druk, książki przepisywano ręcznie, trwało to bardzo długo, i były bardzo cenne. Znajdowały się w posiadaniu tylko najbogatszych ludzi, zakonów i uniwersytetów. Po wynalezieniu druku, stały się bardziej dostępne, jednak jeszcze niewiele osób potrafiło czytać i pisać i mimo wszystko nadal były drogie. Nikt więc wtedy nie myślał o książkach dla dzieci. Nawet pierwsze baśnie spisywane były na podstawie opowiadanych od lat historii, ale z myślą o dorosłych. Dopiero w XVIII wieku opowieści te zaczęto upraszczać, aby mogły czytać je dzieci. Z biegiem lat przybywało jednak książek przeznaczonych dla najmłodszych czytelników. I dziś możemy przebierać w morzu ciekawych tytułów. Po zapoznaniu się z naszym tematem, zastanawialiśmy się nad książkami, które my sami znamy, które już czytaliśmy i które stały się naszymi ulubionymi. Następnie zadaniem dzieci było wybranie jakiegoś lubianego, lub znanego tytułu i zaprojektowanie do niego okładki.
Z wizytą w księgarni
Na dzisiejszych zajęciach przeczytaliśmy sobie wspólnie opowiadanie pt. „Książki”. Nasi bohaterowie postanowili odwiedzić księgarnię. Pan Kuleczka zapowiedział im, że będą mogli kupić sobie jakąś książkę. Nie było to jednak łatwe, gdyż było ich bardzo dużo. Katastrofa z Pypciem, zastanawiali się jak dokonać wyboru. W domu, gdy pan Kuleczka im czyta, a nie wiedzą co wybrać, zawsze proszą o swoją ulubioną i wszystko jest jasne. Ale co zrobić tutaj, gdy tej ulubionej nie mają ze sobą? Pan Kuleczka powiedział, że da się zrobić podobnie jak w domu. On po prostu zacznie im czytać, a oni powiedzą czy im się podoba. Po jakimś czasie nasi bohaterowie opuścili księgarnię z mocno wypchaną torbą. Wydaje się, że znaleźli wiele ulubionych pozycji. Po wysłuchaniu tej historii, zastanawialiśmy się nad książkami, które my lubimy. Potem przystąpiliśmy do pracy. Dziś było jej naprawdę sporo i nie była prosta, jednak wszyscy sobie świetnie poradzili. Powstała dzięki temu galeria pełna uśmiechniętych i zaczytanych dzieci.
Czy dzieci mogą zarabiać pieniądze
Dzisiejsze (25 lipca 2018 r) wakacyjne spotkanie dla dzieci w Bibliotece filii w Bereście poniekąd wiązało się z wczorajszym tematem. Zastanawialiśmy się więc „Czy dzieci mogą zarabiać pieniądze”. Dowiedzieliśmy się, że tak, pod warunkiem, że nikt ich do tego nie zmusza, a praca nie zagraża bezpieczeństwu, ani nie jest ponad siły. W USA np. wiele dzieci dorabia do kieszonkowego. Zazwyczaj jednak jest tak, że dzieci zarabiają dzięki swoim talentom, wiedzy i pasjom. Prowadzą blogi i vlogi internetowe, początkowo za darmo, a z czasem, jeśli cieszą się dużym zainteresowaniem, zarabiają całkiem sporo. Niektórzy mają talenty np. muzyczne, aktorskie i z czasem stają się piosenkarzami, lub biorą udział w różnych castingach, do ról w teatrach, filmach, serialach, czy reklamach. W takich przypadkach jednak to zwykle rodzice zarządzają zarobionymi pieniędzmi. Skoro dzisiejszy temat dotyczył pieniędzy, postanowiliśmy stworzyć własną walutę. Obejrzeliśmy wzory banknotów polskich i zagranicznych, a następnie projektowaliśmy banknoty z własnymi podobiznami.
Czy dzieci kiedyś musiały pracować?
Po zapoznaniu się z dzisiejszym tematem dzieci, trochę przejęte, ale cieszące się, że jeszcze pracować nie muszą, a i od szkoły mogą odpocząć, dostały zadanie. Każdy miał zastanowić się kim chciałby być w przyszłości. Następnie przystąpiliśmy do pracy. Dziś każdy mógł przymierzyć się do swojego wymarzonego zawodu.




























